Dystans. wtorek, gru 8 2009 

Czas nabrać więcej dystansu. Ale nie do siebie, ten staram się utrzymywać. Dystans do całego otaczającego mnie świata. Bo ile zaoszczędzę sobie problemów, rozczarowań, niepokojów czy smutku? Mniejsze zaangażowanie emocjonalne nie oznacza wcale mniejszego zaangażowania praktycznego w realizację poszczególnych zadań, czy budowanie relacji międzyludzkich. To jest recepta.

…Dziękuję Tobie mamo
za to, że zawsze przy mnie byłaś
dziękuję za każdy dzień i noc
dziękuję za wszystko, czego mnie tak długo uczyłaś
pamiętam każde słowo
mówiłaś: bądź dobry, uczciwy, ufaj ludziom synu – tak mówiłaś!
Wyszedłem na ulicę
wróciłem mniejszy i słabszy…

(…)

Miałem kiedyś jedną twarz
teraz mam dwie,
każda z nich tak prawdziwa
jak wszystko, czego mnie uczyłaś
ta, którą pozna świat
nie będzie tą, którą znasz Ty…

Sweet Noise – Bruk

Kto żyje bez szaleństwa… poniedziałek, lis 23 2009 

Fajnie było Was wszystkich znowu widzieć :)

foto by Madal

7 czwartek, paź 15 2009 

- Czemu na przykład liczbie siedem przypisuje się przedziwne właściwości?

Matematyk pogładził brodę i mówił z lubością:

- Jest to od najdawniejszych czasów liczba święta. Już Egipcjanie zwrócili na to uwagę. Siedem znali planet i siedem lat tworzyło u nich okres. Uchodziła za liczbę szczęśliwą i przynoszącą szczęście.

Świeczniki wschodnich ludów byty siedmioramienne. Siedem razy błogosławiono i siedem razy zaklinano. Wyliczano siedem cudów świata. Żydzi gadali o siedmiu diabłach, a Grecy poświęcili siódemkę Apollinowi i mieli siedmiu mędrców. Średniowiecze znało „siedem jędz”, a Pismo święte mówi o siedmiu braciach śpiących. Tydzień ma dni siedem. Głowa ma w sobie siedem otworów…

[…]

- Siedem grzechów śmiertelnych – wyliczał matematyk. – Siedem…

Kornel Makuszyński „Szatan z siódmej klasy”

Wszystkiego najlepszego! :)

Pierwsze wrażenia. sobota, paź 3 2009 

Myślę, że opublikuje tu czasem kilka moich wrażeń i zdjęc z tejże wyprawy :)

Jako, że mam tylko aparat fotograficzny w telefonie, więc nie będą to wysokiej jakości fotki. Ale trzeba sie cieszyc z tego co sie ma :D

To od początku…

Podróż minęła calkiem szybko, chociaż 24 godziny przerodziły się w 26 :) ale nie było źle, mój zmysł szybkiego usypiania w autobusach mnie nie zawiódł. A kilka wrażeń z samej podróży? Czasami myślę, że nie trudno trafic w naszym kraju na idiotów :) a czemu? np w autobusie zebrała się ekipa gości, którzy oczywiście nie mogli przeżyc podróży na trzeźwo. Ale to, że sobie pili mimo wszelakich zakazów to nic… jak już bylismy za granicą polsko-niemiecką to wkręcili jednemu kolesiowi (który był najbardziej pijany), że jedzie w autobusie do Danii, a nie do Wielkiej Brytanii. No masakra :) dobrze, że kierowcy go zatrzymali bo by gdzieś wybiegł w czarną przestrzeń…

No i ciekawe uczucie było podczas wjazdu autobusu do pociągu (ponieważ kanał La Manche pokonywaliśmy podziemną koleją). Odczuwalny był niepokój braku przestrzeni :)

To chyba tyle z podróży.

Jak już byłem na dworcu miałem odezwac się do właściciela mieszkania, żeby umówic się na odebranie kluczy. No i oczywiście, żeby nie było za łatwo od razu to mam zablokowane rozmowy wychodzące i musiałem rozkminiac jak działaja budki telefoniczne :D a, że wygladają super to wklejam zdjęcie:

budka

No, a dla niedowiarków to wcale nie mieszkam na Dworcu :P ani nie w piwnicy :P oto foto:

pokoj

Całkiem przyjemnie, prawda? :)

A same praktyki w Instytucie przebiegają fantastycznie :) rozpocząłem w czwartek i od razu trafiłem na specjalny ‘czwartkowy lunch’ :) było mnóstwo ludzi, w większości kombatanci, którzy po wojnie przybyli do Anglii i teraz pomagają jak tylko mogą w Instytucie. I od razu nauczyłem sie pic herbatę po angielsku :) na początku to mleko niezbyt smakuje z herbatą, ale jak się człowiek przyzwyczai to całkiem całkiem :) i poznałem Pana, który walczył pod Monte Casino i opowoadał jak robili potańcówki w Egipcie :) ale fun :)

a oto Instytut :)

instytut

No i kilka zdjęć ze spacerów :)

Pomnik Delfina i chłopca niepodal Tamizy:

delfin

No i na koniec cos co ratuje mi zycie bo wciąż nie moge ogarnąc ich ruchu drogowego :)

lookleft

Do usłyszenia :)

/|\ czwartek, wrz 10 2009 

218_1813

Watra Walne 2005

Czuwaj!

Odmeldowuje się z funkcji strażnika ognia.

Tatry 2009 piątek, sie 21 2009 

a kiedy rozdasz najcieplejszy szept

gdy przewędrujesz każdy mały sens

pomyślisz że tak, że wypełnił się czas

to ostatnia z dróg

szuka twoich stóp

teraz stań na najwyższej z gór

i połknij wiatr byś wykrzyczeć mógł

Coma – Pasażer

Gdy wyruszaliśmy na wędrówkę w Tatry otrzymałem sms-a z tym właśnie cytatem. Gdy przeczytałem go kilka razy zdałem sobie sprawę, że całkiem pasuje do mojego obecnego stanu duchowego. Dodając jeszcze to, że właśnie wybieraliśmy się na Rysy to przesłanie dopełniało się maksymalnie.

I była to wędrówka na wpół filozoficzna, bo prawie całą drogę myślałem nad rozwiązaniem dręczących mnie spraw, planów czy pytań. Czy udało mi się podjąć jakieś decyzje? Rozważyłem wszystkie plusy dodatnie i plusy ujemne zważając na to żeby plusy nie przysłoniły minusów*. I chyba mam pewien schemat działania. Jednak na ile będę konsekwentny w realizacji jego założeń?

*pozdrowienia dla Maliny :)

którędy? środa, sie 5 2009 

53510028

Wyobraź sobie, że stoisz tyłem do kierunku Twojej podróży i nie widzisz co jest przed Tobą. Musisz podjąć decyzję, ale nie wiesz gdzie jechać… Masz przy sobie mapę, która powinna dać wskazówki, ale nie potrafisz odczytać z niej gdzie tak na prawdę chcesz jechać… I co teraz?

całym życiem. środa, sie 5 2009 

Minął tydzień od zakończenia obozu. Kiedy siedzieliśmy przy Watrze, a później już podczas powrotnej drogi pociągiem porządkowałem sobie w głowie istotne momenty, zabawne sytuacje, chwile radości i zwątpienia minionych trzech tygodni. I było tego dużo, bo obcując z ludźmi zawsze dużo się dzieje, wokół nas, w nas samych.

Obóz jest podstawową rzeczą w prowadzeniu drużyny. Ale obóz musi być pełen pracowitości a nie szkołą bezcelowego leniuchowania… R. Baden-Powell

Chyba najlepszą zapłatą dla mnie były te oczy pełne szczęścia, niektóre trochę mokre, kiedy przy pożegnalnym kręgu dziekowaliśmy Wam za dobrze spędzony wspólnie czas. I nie było lenistwa, chociaż niektórym strasznie się to nie podobało. Podczas obozu, żyjąc chwilą każdy chciałby miec godzine, dwie, pół dnia, tydzień na błogie ‘nicnierobienie’. Ale istotą właśnie dobrze spędzonego obozu jest owa pracowitość. Kiedy nie możemy sobie zarzucić po powrocie, że zmarnowaliśmy ten czas i prawie miesiąc wakacji.

Ja nie zmarnowałem.. a Wy?

Modlitwa. piątek, cze 26 2009 

Natrafiłem ostatnio na bardzo ciekawy cytat jednego z cesarzy rzymskich, a mianowicie Marka Aureliusza. Ma formę modlitwy i jest bardzo życiowym przesłaniem.

Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego. Marek Aureliusz (właśc. Marcus Aurelius Antoninus, 121-180)

Cierpliwości…

Psyche. czwartek, maj 14 2009 

Stadion. Zawody. Bieg.

Start, ruszasz, musisz trzymać się czołówki. Dystans nie jest krótki, więc po pewnym czasie stawka sie rozciągą. Trzymasz swoje miejsce, walczysz ze swoim organizmem. Nogi sa coraz cięższe, a we krwi brakuje hemoglobiny, przez co Twoje płuca zaczynają sie boleśnie kurczyć. Ale biegniesz…. Jeszcze masz siły, myślisz, że może uda Ci się dogonić tego, który jest przed Tobą. Ale nagle widzisz, że ktos Cie wyprzedza, wybiega z prawej strony i mknie z niezrozumiałą dla Ciebie prędkością. Próbujesz kontrować, może pomkniesz za nim i będziesz się go trzymał. Ale nie masz siły, patrzysz przed siebie i widzisz, że nie dasz rady, że nie ma sensu wypruwać sobie żył i płuc. I dajesz spokój…  przegrałeś, z rywalem i ze swoja psychiką.
Wyścig sie nie udał.

Następna strona »

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.